Szukaj
  • Michał Kucharzewski

Sierpniowa noc.


Był środek tygodnia. Mój Pan był w pracy i nic nie wskazywało na to, co się miało wydarzyć. Widziałam jednak dzisiaj w moim parku więcej bażantów niż zwykle, co okazało się być dobrym znakiem. Pan długo nie wracał do domu, a było już późne popołudnie.


W końcu się zjawił i przywitał się ze mną z tym uśmiechem, który może oznaczać tylko jedno. HUUURA!!! Jedziemy na polowanie!!!


Dostałam kolację, którą zjadłam najszybciej jak się dało. Po chwili mój Pan wyszedł z domu ze swoim sztucerem i w tym wyjściowym ubranku w kropki. Jak ono pięknie pachnie knieją!

Pojechaliśmy w nasze łowisko, ale w miejsce, w którym jeszcze nie polowaliśmy. Pan naszykował cały sprzęt na przewoźnej platformie i zasiedliśmy na świeżo skoszonym polu owsa. Księżyc świecił mocno, była prawie pełnia.


Nie potrafię opisać ludzkimi słowami ile działo się tej nocy. Widzieliśmy kilka watach dzików. Były jelenie. Były lisy. Był nawet kot, biały dachowiec - przyznać muszę, że sprytnie wyłapywał nawet po kilka myszy na jedno wyjście w pole. 🐱


W pewnym momencie, mój Pan zdecydował się na strzał. Godzinę później robiło się już jasno. Poszliśmy na zestrzał. Dzika nie było, ale ja już wiedziałam swoje. Jak tylko Pan pozwolił ruszyłam za wiatrem. Chwilę później już tylko pozostało mi dać znać Panu gdzie jestem. Oczywiście gdzie jestem razem z dzikiem! 🐗



9 wyświetlenia
 
  • Facebook

©2018 by Wrzosowy Kartel. Proudly created with Wix.com